DMT - Molekuła duszy

15:33

Tytuł: DMT - Molekuła Duszy
Autor: Rick Strassman
Rok wyd.: 2012 (Illuminatio)
Gatunek: Parapsychologia, Dokument, Świat tajemnic
Ilość stron: 344


"Cenne badania R. Strassmana przyczyniają się do coraz większej świadomej tego, że zamieszkujemy wielowymiarowy wszechświat"


Przez pięć długich lat Rick Strassman, lekarz medyczny przeprowadził za zgodą DEA i FDE oraz wielu innych instytucji badania kliniczne z wykorzystaniem jednej z najbardziej psychodelicznych substancji - DMT. Cała procedura, obejmująca uzyskanie wszystkich należnych dokumentacji, dofinansowań i zdobycia samej substancji trwała około dwóch lat. W badaniach odbywających się na Uniwersytecie Nowego Meksyku brało udział sześćdziesięciu ochotników. Każdy z nich po podanej dawce opisywał swoje doznania, które w wielu przypadkach były dosyć niezwykłe: spotkania z obcymi, odwiedzanie innych wymiarów, uzyskiwanie oświecenia w różnych stanach mistycznych, to tylko niektóre z przygód wywołanych przez DMT.
Według Strassmana nasze ciała, w niewielkiej ilości samoistnie wytwarzają DMT. Za tę czynność odpowiedzialny jest niewielki gruczoł, znajdujący się w samym centrum mózgu - szyszynka. Niektórzy, jak Kartezjusz uważali szyszynkę za "siedzibę duszy". Autor sądzi również, że narząd ten jest odpowiedzialny za różnego rodzaju stany "psychodeliczne" towarzyszące np. śmierci, czy narodzinom (widzenie tunelu, zmarłych, duchów, itp.). Według Tybetańskiej Księgi Umarłych, "dusza niedawno zmarłej osoby potrzebuję 49 dni, aby się "reinkarnować"", co ciekawe dokładnie tyle dni potrzebuje ludzki płód, by pojawiły się w nim zarysy szyszynki oraz można było rozpoznać jego płeć. Czy ma to ze sobą jakiś ścisły związek, czy może to tylko dziwny zbieg okoliczności?
Są sytuacje, w których sami możemy wytworzyć ową substancję, np. podczas medytacji, kiedy wibracje naszego ciała zestrajają się ze sobą. Warto wspomnieć, że wielu badanych praktykowało medytację i wszyscy już wcześniej mieli styczność z zakazanymi substancjami (Rick Strassman, sam wybierał właśnie takie osoby). Teraz pewnie pomyślicie, że brano pod uwagę ludzi z marginesu, otóż nie. Każda osoba miała pracę (adwokat, psychoterapeuta, pielęgniarka, a nawet zakonnica), rodziny, ale chęć doświadczenia czegoś nowego była silniejsza. Ta sześćdziesiątka musiała być gotowa na "jazdę bez trzymanki",  duchowe wymiary, wkroczenie w świat fantazji, na niebo i piekło, marzenia i koszmary.
Czy przyjmowanie DMT w jakiś sposób zmieniło ich postrzeganie rzeczywistości?, Czy przyniosło społeczności jakieś profity? Co tak na prawdę Strassman chciał przez to osiągnąć? Czy molekuła duszy naprawdę istnieje, a inne wymiary znajdują się gdzieś blisko nas, tylko nie jesteśmy w stanie tego dostrzec?

Książkę czytałam z zapartym tchem. Najciekawszym rozdziałem były oczywiście sesje samych pacjentów. Zastanawiałam się nad kwestią tego, czy "wizje" nie są czasami wytworem ich wyobraźni, tego co słyszeli, widzieli, doświadczyli kiedyś, a co w jakiś sposób zachowało się w ich podświadomości, a podczas sesji wyszło na jaw. Wydaje mi się, że przyjmowanie substancji o działaniu psychodelicznym, tym samym powodującym halucynacje jest niebezpieczne i może wywołać u nas coś w rodzaju psychozy. Z drugiej strony jest wróceniem do pierwotności, najstarsi przodkowie zażywali wyciągi z różnych roślin i ciał zwierząt, by dzięki nim połączyć się z duchami zmarłych. Czytając DMT-Molekuła Duszy każdy z Was będzie miał odmienne zdania na dany temat. Ktoś napisze lub powie, że to stek bzdur, a inni stwierdzą, że coś w tym jest.
Dr Strassman zakończył swoje badania, gdyż nie podchodził już do nich z tak wielkim entuzjazmem jak kiedyś, do tego doszła choroba jego byłej żony, a także wielkie naciski ze strony buddyjskiej społeczności, do której należy.
Recenzję zakończę pięknym i zarazem prawdziwym cytatem:

"Wyobraźnia kieruje nasze myśli w przestrzenie, w których dotychczas panowała pustka"

Moja ocena: 7/10




Zajrzyj i tutaj

8 komentarze

  1. Nie miałam pojęcie, że szyszynka potrafi takie cuda :). Wszystko to brzmi lekko makabrycznie, ale chętnie poczytałabym o wpływie DMT na nasz umysł, to pasjonujące zjawisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam serdecznie, też tego nie wiedziałam;d

      Usuń
  2. Chyba jednak to nie moja bajka. Wolę zdecydowanie inne lektury ;] - posiadające fabułę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jednak tego typu książki, to nie opowieści, a podejście bardziej naukowe, coś w stylu dokumentu national geographic;p

      Usuń
  3. Idę w kierunku medycyny, więc ta pozycja może być dla mnie interesująca. Z chęcią chociaż spróbuję otworzyć tę książkę i zobaczyć, a nóż mi się spodoba?

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko, cudownie brzmi! Na pewno sięgnę!
    pozdrawiam gorąco z www.ksiazka-od-kuchni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaintrygowałaś mnie! Muszę zdobyć tą książkę :) straszna ta okładka... te oczyska tak na mnie patrzą :P

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook